E-E-A-T: co mówi Google i jak pokazać doświadczenie bez udawania
Google dopisał w 2026 roku cztery kryteria oceny treści i nazwał wymyślonych autorów oszustwem. Wyjaśniamy, co jest w dokumentacji, a co jest interpretacją, i co z tego wynika dla Twojej strony.
Translated from Polish. Facts and examples refer to the Polish market.
Spis treści
Nie wiesz, jak Twoje treści wypadają według kryteriów Google?
Jak pracujemy przy SEOKrótka odpowiedź
E-E-A-T to skrót od experience, expertise, authoritativeness, trustworthiness, w polskiej dokumentacji Google: doświadczenie, wiedza, wiarygodność, zaufanie. To zestaw cech, po których ludzie oceniający wyniki dla Google sprawdzają, czy treści można wierzyć. Google pisze wprost, że E-E-A-T nie jest konkretnym czynnikiem rankingowym. Jego systemy używają wielu sygnałów, które razem pomagają znaleźć treści o takich cechach.
Najważniejsze jest zaufanie. Pozostałe trzy elementy je wspierają, ale strona nie musi wykazywać wszystkich naraz. W 2026 roku Google dopisał do swoich wskazówek dwie rzeczy, które dotyczą każdej firmy z blogiem: definicję głównej treści z czterema kryteriami oceny i ostrzeżenie, że wymyśleni autorzy to oszustwo.
Co dokładnie mówią Google i wytyczne dla oceniających
Są dwa źródła i warto ich nie mylić. Pierwsze to strona Search Central o pomocnych, wiarygodnych treściach, pisana dla właścicieli stron. Drugie to wytyczne dla testerów jakości (Search Quality Evaluator Guidelines), 182-stronicowy dokument dla osób, które oceniają wyniki wyszukiwania. Aktualna wersja pochodzi z 11 września 2025 roku.
Wytyczne definiują cztery elementy tak:
- Doświadczenie: czy autor ma doświadczenie z pierwszej ręki. Przykład z wytycznych: komu bardziej zaufasz, recenzji osoby, która używała produktu, czy kogoś, kto go nie widział?
- Wiedza: czy autor ma potrzebną wiedzę albo umiejętności. Przy przeróbce instalacji elektrycznej liczy się elektryk, nie miłośnik starych domów.
- Autorytet: czy autor albo strona są znanym, sprawdzonym źródłem w temacie. Wytyczne podają, że dla bieżącej oferty sklepu takim źródłem może być jego profil w mediach społecznościowych.
- Zaufanie: czy strona jest dokładna, uczciwa, bezpieczna i rzetelna. Według wytycznych strona niegodna zaufania ma niskie E-E-A-T niezależnie od tego, jak doświadczona czy ekspercka się wydaje.
Warto zwrócić uwagę na dwie rzeczy dotyczące E-E-A-T. Testerzy nie mają wpływu na pozycje konkretnych stron, a ich ocen Google nie używa bezpośrednio w algorytmach. Służą do sprawdzania, czy zmiany w wyszukiwarce działają. Google porównuje je do kart z opiniami, które restauracja zbiera od gości. Druga rzecz: przy tematach, które mogą wpłynąć na zdrowie, finanse albo bezpieczeństwo ludzi (YMYL, „Your Money or Your Life”), systemy Google przypisują sygnałom E-E-A-T jeszcze większą wagę.
Co zmieniło się w październiku 2026
1 października 2026 Google zaktualizował wskazówki dotyczące treści tworzonych z pomocą generatywnej AI, a w tych samych dniach stronę o pomocnych treściach. Angielska wersja tej strony ma datę aktualizacji 5 października, polska 8 października. Zmiana strony o pomocnych treściach nie trafiła do oficjalnego dziennika zmian dokumentacji, co zauważył też Search Engine Journal.
Główna treść i cztery kryteria
Google pisze, że oprócz E-E-A-T jednym z najważniejszych czynników oceny strony jest jakość głównej treści, czyli każdej części strony, która bezpośrednio realizuje jej cel. Należą do niej tekst i multimedia, kalkulatory i inne narzędzia, opinie klientów i komentarze, gdy są celem strony, sekcje w kartach oraz tytuły i nagłówki. Testerzy oceniają główną treść według czterech atrybutów:
- Wysiłek: ile pracy człowieka włożono w treść albo w system, który ją tworzy.
- Oryginalność: czy strona daje informacje lub spojrzenie, których nie ma na innych stronach.
- Talent lub umiejętności: przejrzysty tekst, dobrze nagrany film, działające narzędzie. Google zaznacza, że nie każda treść wymaga specjalistycznej wiedzy.
- Dokładność: strony informacyjne mają być zgodne z prawdą, a w tematach YMYL bardzo dokładne i zgodne z ustaloną opinią ekspertów.
Duży wysiłek
- własna, oryginalna analiza
- ręczne tłumaczenie tekstu
- narzędzie zbudowane od podstaw, na przykład interaktywna mapa
Wysiłek bliski zeru
- strony generowane automatycznie z feedów
- duże ilości tekstu z AI bez nadzoru i selekcji człowieka
Ręczne sprawdzanie treści z AI
W wytycznych o generatywnej AI pojawiło się zdanie, że modele nie wyszukują faktów, tylko przewidują prawdopodobny ciąg słów, więc mogą się mylić. Google nazywa ręczne sprawdzenie faktów i przegląd każdej treści z AI przed publikacją krytycznym krokiem. Dotyczy to też tytułów, opisów meta, danych strukturalnych i tekstów alternatywnych obrazów, bo mogą pojawić się w wynikach wyszukiwania. Szerzej piszemy o tym w tekście o tym, jak Google traktuje treści pisane z AI.
Autorzy: podpis tak, wymyślony ekspert nie
Google od dawna zachęca, żeby czytelnik wiedział, kto napisał tekst: podpis pod artykułem tam, gdzie się go spodziewa, i link do informacji o autorze i tematach, którymi się zajmuje. W 2026 roku dopisał zastrzeżenie. Fabrykowanie profili twórców, na przykład zdjęć autorów wygenerowanych przez AI, wymyślonych nazwisk albo fałszywych kwalifikacji, Google nazywa formą oszustwa. Każde oszustwo sprawia, że strona jest niewiarygodna dla użytkowników i dla automatycznych systemów jakości, i jest sygnałem strony niskiej jakości.
Według Search Engine Journal kopia strony z 8 czerwca 2026 nie miała tego akapitu. Wytyczne dla testerów zawierały podobną zasadę już wcześniej: wymyślone profile autorów i fałszywie deklarowane kwalifikacje, na przykład podawanie się za lekarza, są tam przykładami oszustwa, a za oszukańcze praktyki testerzy wystawiają najniższą ocenę.
Sam podpis nie podnosi pozycji. SEJ przypomina, że konto Google Search Liaison napisało to w styczniu 2024 roku. Nasz wniosek: podpis pomaga czytelnikowi ocenić tekst, a fałszywy podpis szkodzi stronie. Między tymi dwoma stanami nie ma bezpiecznego środka w rodzaju „ekspert redakcji” ze zdjęciem z generatora.
Ten sam kierunek widać poza Google. Zasady korzystania z Claude, które Anthropic wprowadza od 12 listopada 2026, zabraniają tworzenia fikcyjnych person, fałszywych recenzji i sieci stron udających niezależne źródła po to, żeby wpływać na wyniki wyszukiwarek i odpowiedzi AI.
Jak mała firma pokazuje doświadczenie, nie wymyślając go
Sprawdź, jakie prawdziwe doświadczenie Twojej firmy warto pokazać na stronie. Wytyczne dla testerów podają trzy miejsca, w których szuka się dowodów: co strona mówi o sobie (strona „O nas”, profil autora), co mówią o niej inni (niezależne opinie, wzmianki, artykuły) i co widać w samej treści. Z tego wynikają konkretne kroki. To nasze zalecenia oparte na dokumentacji, Google nie podaje takiej listy.
- Podpisuj teksty prawdziwymi osobami. Właściciel, technik, księgowa, która odpowiada na pytania klientów. Krótka notka: czym się zajmuje i od kiedy. Jeśli tekst pisze copywriter, a sprawdza go specjalista, napisz to.
- Pokaż, jak powstała treść. Google podaje przykład recenzji: ile produktów przetestowano, z jakim wynikiem i jak, z dowodami pracy, na przykład zdjęciami. W firmie usługowej to zdjęcia z realizacji, opis przypadku, liczby z własnych pomiarów.
- Pisz o tym, co robisz. Google wymienia jako sygnał ostrzegawczy wejście w temat bez prawdziwej wiedzy tylko dlatego, że może przynieść ruch z wyszukiwarki.
- Uzupełnij dane firmy. Według wytycznych strona, na której są transakcje albo dane wrażliwe, powinna jasno mówić, kto za nią odpowiada i jak się skontaktować, gdy coś pójdzie nie tak.
- Dbaj o opinie poza stroną. Testerzy szukają niezależnych recenzji. Dla firmy lokalnej najbliższe są opinie w Profilu Firmy w Google; o tym, jak odpowiadać na opinie klientów, piszemy osobno.
- Nie zmieniaj dat bez zmian w treści. Google pyta wprost, czy zmieniasz datę strony, żeby wyglądała na świeżą, choć treść się nie zmieniła.
Czego nie robić
Naszym zdaniem szczególnie warto unikać skrótów, które mają udawać E-E-A-T. Google uznaje za naruszenie zasad dotyczących spamu tworzenie wielu stron głównie po to, żeby manipulować wynikami, niezależnie od tego, jak powstały. Przykładem jest generowanie wielu stron narzędziami AI bez wartości dla użytkownika.
Od początku października specjaliści opisują więcej ręcznych działań Google. Marie Haynes napisała 7 października 2026, że prośby o pomoc w tej sprawie wzrosły u niej z praktycznie zera do kilku tygodniowo. Wśród rodzajów działań wymieniła ubogie treści, czysty spam i treści produkowane masowo. Większość tych stron to według niej prawdziwe firmy działające od lat. To obserwacja konsultantki, Google nie publikuje takich danych. Jak sprawdzić, czy Twoja strona dostała karę, opisujemy w tekście o ręcznych działaniach i filtrach Google.
Google odradza też pisanie pod konkretną liczbę słów. Na pytanie, czy ma preferowaną długość tekstu, odpowiada w dokumentacji: nie ma.
Co zrobić na swojej stronie
- Przejrzyj podpisy autorów na blogu i w poradnikach. Każda podpisana osoba powinna istnieć i mieć prawdziwy opis kompetencji, który da się potwierdzić. Zdjęcie nie jest wymagane, ale jeśli je dodajesz, musi przedstawiać tę osobę. Profile wygenerowane albo „pożyczone” usuń.
- Wybierz kilka najważniejszych stron i oceń je według czterech kryteriów Google: wysiłku, oryginalności, umiejętności i dokładności. Google radzi poprosić o ocenę też kogoś zaufanego, kto nie jest związany z Twoją stroną.
- Jeśli używasz AI, ustal, kto sprawdza fakty przed publikacją, i obejmij tym tytuły, opisy meta, dane strukturalne i teksty alternatywne.
- Gdy widoczność spadła, zacznij od danych: które strony straciły i przy jakich zapytaniach. Google zaleca taki przegląd, a krok po kroku opisujemy go w tekście o ustalaniu przyczyny spadku pozycji.
- W tematach zdrowia, finansów i prawa sprawdź, czy treści przegląda osoba z odpowiednimi kwalifikacjami, i pokaż to na stronie.
Jeśli chcesz, żeby ktoś z zewnątrz ocenił Twoje treści tak, jak robią to testerzy Google, zobacz, jak pracujemy przy SEO.
Czego nie wiadomo (stan na 28 października 2026)
- Google nie podaje, jak jego automatyczne systemy rozpoznają fałszywy profil autora. Pisze tylko, że oszustwo jest sygnałem strony niskiej jakości.
- Wytyczne dla testerów nadal są w wersji z 11 września 2025. Nie wiadomo, czy i kiedy pojawi się nowa.
- OpenAI i Perplexity piszą w dokumentacji ogólnie o trafności, wiarygodności i autorytecie źródeł. Nie znaleźliśmy tam potwierdzenia, że stosują zestaw kryteriów E-E-A-T z Google. O tym, co wiadomo o wyborze źródeł, piszemy w tekście o tym, skąd ChatGPT bierze informacje.
Kiedy potrzebny jest specjalista
Nie wiesz, jak Twoje treści wypadają według kryteriów Google? Ocenimy najważniejsze strony pod kątem wysiłku, oryginalności i dokładności i powiemy, co poprawić najpierw.
Jak pracujemy przy SEONajczęstsze pytania
Co znaczy E-E-A-T?
To skrót od experience, expertise, authoritativeness, trustworthiness. W polskiej dokumentacji Google: doświadczenie, wiedza, wiarygodność, zaufanie. Najważniejsze z nich jest zaufanie.
Czy E-E-A-T jest czynnikiem rankingowym?
Nie. Google pisze, że E-E-A-T nie jest konkretnym czynnikiem rankingowym. Jego systemy używają wielu sygnałów, które pomagają znaleźć treści o takich cechach, i dają im większą wagę w tematach zdrowia, finansów i bezpieczeństwa.
Czy oceny testerów jakości Google wpływają na pozycje mojej strony?
Nie bezpośrednio. Google pisze, że testerzy nie mają wpływu na pozycje stron, a ich ocen nie używa wprost w algorytmach. Służą do sprawdzania, czy zmiany w wyszukiwarce działają.
Czy mogę podpisać artykuły wymyślonym ekspertem?
Nie. Google pisze wprost, że fabrykowanie profili autorów, na przykład zdjęć wygenerowanych przez AI, wymyślonych nazwisk albo fałszywych kwalifikacji, żeby treść wyglądała na napisaną przez ludzkich ekspertów, to forma oszustwa i sygnał strony niskiej jakości.
Czy podpis autora poprawia pozycje?
Sam podpis nie. Według relacji Search Engine Journal Google Search Liaison napisał to w styczniu 2024 roku. Google zaleca jednak dokładne informacje o autorach, bo pomagają czytelnikom ocenić treść.
Co Google zmienił w 2026 roku?
Dodał definicję głównej treści i cztery kryteria jej oceny: wysiłek, oryginalność, umiejętności i dokładność, ostrzeżenie przed fałszywymi autorami oraz wymóg ręcznego sprawdzania faktów w treściach z AI, łącznie z tytułami i opisami meta.
Przeczytaj też
- Migracja zrobiona poprawnie, a strony wypadły z indeksu: przeprowadzka jako test jakościPoprawna zmiana domeny, a 98% stron poza indeksem. Dwa przypadki z 2026 roku, słowa Muellera i jak odróżnić błąd techniczny od problemu z treścią.Problemy z widocznością
- Googlebot pobrał serwis ponad milion razy, a Google zindeksował 4 adresy: kiedy Google traci zaufanie do serwisuDwa przypadki z odpowiedziami Johna Muellera: dlaczego Google pobiera serwis bez końca i go nie indeksuje oraz kiedy pomaga poprawa, noindex albo 410.Problemy z widocznością
- Strona zeskanowana, ale jeszcze niezindeksowana: co zrobićCo znaczy ten status w Search Console, kiedy go zignorować, skąd się bierze i co naprawdę pomaga stronie trafić do indeksu Google.Problemy z widocznością
Źródła
- Google Search Central: tworzenie przydatnych, wiarygodnych treści
- Google Search Central: treści tworzone przez generatywną AI
- Google Search Central: dziennik zmian dokumentacji
- Google Search Central: zasady dotyczące spamu
- Search Quality Evaluator Guidelines (wersja z 11.09.2025)
- Anthropic: zasady korzystania (od 12.11.2026)
- Search Engine Journal: ostrzeżenie Google przed fałszywymi autorami
- Search Engine Roundtable: więcej ręcznych działań Google